Samochody z automatem na topie
Jeszcze w latach 90. zaledwie jedno na dwadzieścia aut sprzedawanych w Europie miało automat. Obecnie już co czwarte. W Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Polsce aż 30–35 proc. nowych samochodów ma automatyczną skrzynię biegów (w Luksemburgu ten odsetek jest jeszcze wyższy i sięga, bagatela, 70 proc.).
Pomimo tego, że samochody z automatyczną przekładnią są nadal droższe – choć nieznacznie, bo przykładowo dopłata za skrzynię dwusprzęgłową DCT-7 w KIA cee’d czy Sportage wynosi jedynie ułamek ceny pojazdu: 6 tys. zł, co daje tylko 100–150 zł więcej do raty miesięcznej – to stają się standardem.
Wielu producentów aut całkowicie zrezygnowało już ze skrzyń manualnych, ma je tylko w paru wybranych modelach lub oferuje ich montaż w pojeździe… za dodatkową opłatą. Tendencja ta upowszechnia się zwłaszcza w segmencie aut premium – próżno szukać mercedesa klasy E, lexusa, jaguara, porsche, astona martina czy nawet ferrari z manualem, bo, paradoksalnie, decyduje się na niego jedynie ok. 2 proc. nabywców w USA i 13 proc. w Polsce! Z klasycznych skrzyń z wolna rezygnują też takie marki jak KIA.
Opłacalność samochodu z automatyczną skrzynią biegów
Skąd właściwie to nagłe zainteresowanie automatami? Odpowiedź jest banalna! Unowocześnione skrzynie biegów:
- pozwalają na oszczędność paliwa (lub spalają go niewiele więcej w porównaniu do skrzyń manualnych), co jest możliwe za sprawą większej liczby przełożeń,
- oferują identyczne lub lepsze przyspieszenie,
- działają o wiele płynniej niż poprzedniki sprzed paru dekad,
- realnie poprawiają komfort prowadzenia auta i umożliwiają kierowcy skoncentrowanie się na drodze, a nie na ciągłym przerzucaniu biegów i wciskaniu sprzęgła.
Oczywiście automat automatowi nierówny. Wyróżnia się kilka rodzajów takich skrzyń, cechujących się nieco innymi parametrami. Poważni producenci pojazdów, w tym KIA, montują w swoich auta tylko dwa ostatnie modele przekładni.
Skrzynia półautomatyczna
Niech nie zwiedzie nikogo ta nazwa. Skrzynia półautomatyczna ma z automatem z prawdziwego zdarzenia tyle wspólnego, co tandetny pop z mazurkiem Chopina. Półautomat to bowiem nic innego jak klasyczna skrzynia ręczna, w której sprzęgło zastąpiono elektronicznym modułem zmiany biegów. Ni pies, ni wydra. Zaletami skrzyni półautomatycznej są kompaktowe gabaryty i niska waga – przepadają one jednak w zestawieniu z irytującym szarpaniem i długim czasem zmiany biegów.
Skrzynia bezstopniowa
To kolejne rozwiązanie, od którego warto trzymać się z daleka. Skrzynie CVT (Continuous Variable Transmission) z jednej strony pozwalają na płynną jazdę bez „kangurów” i utrzymanie niezmiennej prędkości obrotowej silnika, ale z drugiej niemiłosiernie hałasują. Do jazdy miejskiej są jeszcze jako tako dobre, ale wystarczy wyjechać poza teren zabudowany, by podczas przyspieszania, do czasu, kiedy silnik nie osiągnie maksymalnych obrotów, być wystawionym na nieznośne wycie i wrażenie, że silnik lada moment wyskoczy spod maski.
Klasyczna skrzynia automatyczna
Największa wada skrzyni automatycznej? Cóż, głównie taka, że kierowca, który przyzwyczai się do niej, raczej już podziękuje za samochód ze skrzynią manualną. W niektórych modelach do minusów automatów można by jeszcze zaliczyć wyższą wagę, nieco gorsze osiągi i większe zużycie paliwa – jednak nowoczesne konstrukcje zostały pod tym względem znacząco ulepszone.
Innowacyjne skrzynie automatyczne działają niesamowicie płynnie, są wytrzymałe, łatwo przenoszą duże momenty obrotowe, rzadko się psują (jeśli prawidłowo się z nimi obchodzimy i nie odgrywamy za kółkiem scen z „Szybkich i wściekłych”), a ponadto są inteligentne: mają kilka trybów pracy (np. normalny, ekonomiczny, sportowy), uczą się zachowań kierowcy i dopasowują do jego stylu jazdy. W efekcie są niemal tak samo doskonale jak skrzynie manualne. Dowodem niech będzie porównanie modelu KIA Sportage z dwoma typami